Są takie instytucje, o których mówi się niewiele. Nie dlatego, że są niepotrzebne, ale dlatego, że ich praca nie polega na przecinaniu wstęg, organizowaniu konferencji prasowych czy prowadzeniu politycznych sporów. Efekty ich działalności widać dopiero po latach – wtedy, gdy młody człowiek znajduje pracę zgodną z wykształceniem, przedsiębiorca bez większych problemów pozyskuje pracowników, a osoba po pięćdziesiątce zyskuje drugą szansę na rynku pracy.
Do takich miejsc należy Powiatowa Rada Rynku Pracy.
Przyznam, że zanim objąłem funkcję jej przewodniczącego, wielu mieszkańców zapewne nawet nie wiedziało o jej istnieniu. I trudno się temu dziwić. Rada nie podejmuje decyzji spektakularnych. Nie wydaje milionów złotych według własnego uznania. Nie jest areną politycznych pojedynków. Jest miejscem rozmowy. A dzisiaj rozmowa – ta merytoryczna, oparta na faktach i doświadczeniu – staje się wartością coraz rzadszą.
Rynek pracy nie znosi próżni. Gdy gospodarka przyspiesza, przedsiębiorcy pytają: skąd wziąć pracowników? Gdy przychodzą trudniejsze czasy, pojawia się pytanie, jak ochronić miejsca pracy i pomóc tym, którzy je stracili. W obu przypadkach potrzebne jest rozsądne planowanie, a nie gaszenie pożarów.
Właśnie dlatego w Radzie spotykają się przedstawiciele różnych środowisk. Przedsiębiorcy mówią o realnych potrzebach firm. Dyrektorzy szkół patrzą na edukację. Samorząd wnosi odpowiedzialność za rozwój całego powiatu. Związki zawodowe przypominają, że za każdą statystyką stoi człowiek i jego rodzina. Te perspektywy nie zawsze są identyczne, ale właśnie z ich zderzenia rodzą się najlepsze rozwiązania.
Od lat powtarzam, że największym kapitałem naszego powiatu nie są budynki, drogi czy nowoczesne hale produkcyjne. Największym kapitałem są ludzie. Ich wiedza, umiejętności, pracowitość i gotowość do rozwoju. Możemy wybudować najpiękniejszą strefę gospodarczą, ale jeśli zabraknie dobrze przygotowanych pracowników, inwestor pojedzie tam, gdzie ich znajdzie.
Dlatego tak ważne jest opiniowanie nowych kierunków kształcenia. To nie są administracyjne formalności. To odpowiedzialność za to, czy za pięć lub dziesięć lat młodzi mieszkańcy naszego powiatu będą mieli atrakcyjną pracę tutaj, czy będą jej szukać setki kilometrów od rodzinnego domu.
Nie mniej ważne są decyzje dotyczące aktywizacji osób bezrobotnych. Każdy skuteczny staż, każde dobrze dobrane szkolenie czy każda udana dotacja na rozpoczęcie działalności gospodarczej oznacza nie tylko poprawę czyjejś sytuacji życiowej. To również korzyść dla całej lokalnej gospodarki. Rynek pracy nie jest przecież zbiorem tabel i wskaźników. Tworzą go konkretni ludzie.
Dziś coraz częściej słyszymy o sztucznej inteligencji, automatyzacji czy cyfrowej transformacji. To nie jest odległa przyszłość – to rzeczywistość, która już wpływa na nasze firmy i miejsca pracy. Tym bardziej potrzebujemy instytucji, które potrafią patrzeć kilka kroków do przodu. Powiatowa Rada Rynku Pracy powinna być właśnie takim miejscem – forum przewidywania zmian, a nie jedynie ich komentowania.
Jako samorządowiec wierzę, że dobra polityka nie zaczyna się od kamer i mikrofonów. Zaczyna się od uważnego słuchania ludzi. Od rozmowy z przedsiębiorcami, nauczycielami, pracownikami i mieszkańcami. Od szukania rozwiązań zamiast przeciwników.
Nie wszystko, co ważne, trafia na pierwsze strony gazet. Czasami najważniejsze decyzje zapadają przy stole, przy którym nikt nie podnosi głosu, ale każdy bierze odpowiedzialność za swoje słowa. Tak właśnie wyobrażam sobie rolę Powiatowej Rady Rynku Pracy – jako miejsca współpracy, rozsądku i myślenia o przyszłości.
Bo przyszłość lokalnego rynku pracy nie wydarzy się sama. Trzeba ją wspólnie zaplanować. I właśnie to staramy się robić każdego dnia.